Geoblog.pl    totutotam    Podróże    Indiana    Udaipur - Leniwe prosze raz
Zwiń mapę
2008
21
lis

Udaipur - Leniwe prosze raz

 
Indie
Indie, Udaipur
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 6855 km
 
Do Udaipuru dotarlem z samego rana dosyc luksusowym autokarem z zamykanymi kabinami - udalo sie pospac. Na miejscu szukalem Lee - koreanczyka z Jodhpuru. Tego samego dnia mialy jeszcze dojechac Norweszki. Okazalo sie,ze pokoj w upatrzonym G.H. byl przydrogi i nie dalo sie zejsc z ceny. Lee znalazlem w dormie w raczej strasznych warunkach - 6 lozek oddzielonych firankami - wygladalo jak szpital. Razem wyszukalismy pokoj w innym gh za 200rs. czyli bardzo tanio, do tego z pieknym widokiem z restauracji na dachu (Dream Heaven Guest House). Akurat trafilismy na swit, slonce wychodzilo zza palacu i powoli rozswietlalo jezioro. Dziewczyny przybyly po poludniu i dostaly pokoj za 600 (poczatkowa cena 900),za to na samym poddaszu z niewiarygodnym widokiem. W miedzyczasie zdarzylismy z Lee rozeznac sie w specjalach miasta (miniaturowe obrazki,recznie robione zeszyty,drewniane kapliczki) i posprawdzac knajpy. W Udaipurze jest duzo wiecej turystow a zwlaszcza Koreanczykow, maja nawet swoje dania w knajpach i menu po koreansku.
Przyznam sie, ze zlapal mnietu len. Miejsce w ktorym mieszkallismy bylo tak urocze, ze spedzalismy tam cale ranki i wieczory poswiecajac tylko troche czasu w poludnie na zwiedzanie palacu miejskiego (trzeba przeznaczyc ok 3h) Mooze turystycznie nie zaliczylismy zbyt wiele,za to towarzysko bylo wybornie. W Dream Heaven, ktory zaslugiwal na swoja nazwe, poznalem przebojowa grupe Kolumbijczykow -Juana i Martina,Argentynke - MAria Eugenia i Angielke -Hailey. Hailey miala urodziny,wiec musielismy to odpowiednio uczcic jedynym dostepnym piwem Kingfisher. Deep - szef gh przygotowal slodka niespodzianke w postaci Gulab Jamun (slodkich kulek nasaczonych syropem). Kiedy juz zamykali stwierdzilismy,ze odprowadzimy Kolumbijczykow do ich hotelu (R... Palace).Bylo juz po polnocy,zadne ryksze nie jezdzily. Jak mozna sie bylo spodziewac zgubilismy sie i wtedy pojawili sie panowie na motorach...Panowie Hindusi powiedzieli, ze nas podwioza do hotelu jesli zgodzimy sie wpasc do nich na domowke. Mimo ze rozum podpowiadal ze to bardzo zly pomysl i ze nas tam przynajmniej obrobia, to serce chcialo sie bawic i nasza piatka zabrala sie z nimi na impreze. 3 z kierowca na jednym biku, 2+1 na drugim) Jazda noca we 4ke motorem przez miasto byla jak lot czarodziejskim dywanem. Kiedy dotarlismy na impreze kamien spadl mi z serca jak okazalo sie,ze sa tam tez biali. Posiedzileismy troche (bylo spokojnie,wszyscy siedzieli w kolku,wcinali ciastka i sluchali bollywoodzkich kawalkow) i poprosilismy by odwieziono nas do hotelu. Kiedy dotarlismy okazalo sie, ze R.. Palace tez zasluguje na swoja nazwe bo byl to istny palacyk - bialy marmur, roslinki, oddzwierny czyli to czego u nas nie ma (i dobrze). Myslelismy, ze nam sie upiecze jak schowamy sie u chlopakow w pokoju,ale panowie z obslugi kazali nam wynajac pokoj (bylo juz po 3ej) Dostalismy jeden za 1500Rs.. Wstyd sie przyznac, ale z samego rana wymknelismy sie nie placac ani rupii (w koncu bylismy tam moze ze 2h i nawet lozko poscielilismy...ehm)

Innym ciekawym wydarzeniem byla wizyta u pewnego malarza miniatur. Cala jego rodzina zajmowala sie tym fachem, jego corka byla do tego mistrzynia henny. Zaczelo sie tak jak zwykle, od zachecenia do obejrzenia towaru, a ze bylem na prawde zainteresowany to bardzo dobrze nam sie rozmawialo. Suni zaoferowal ze za darmo nauczy mnie sztuki malowania. W koncu spedzilem u niego kilka godzin,dopracowujac swojego pierwszego rajasthanskiego slonia. Co wiecej,zjedlismy z jego rodzina obiad, napilismy sie czaju i poroblismy troche fotek, ktore obiecalem przeslac jak tylko wroce do kraju.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (5)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
totutotam
Łukasz Kopeć
zwiedził 2% świata (4 państwa)
Zasoby: 17 wpisów17 10 komentarzy10 46 zdjęć46 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
09.11.2008 - 13.12.2008