Geoblog.pl    totutotam    Podróże    Indiana    Rozowe Miasto wcale nie takie rozowe
Zwiń mapę
2008
15
lis

Rozowe Miasto wcale nie takie rozowe

 
Indie
Indie, Jaipur
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 6369 km
 
6 godzinna podroz uplynela na rozmowach z pasazerami. Poznalem czlowieka z wioski w Himalajach jadacego do rodziny w Ajdarze. Zagladal mi bezceremonialnie przez ramie do przewodnika i patrzyl co pisze w pamietniku. W koncu zagail jak zobaczyl swoja wioske na mapie. Szybko okazalo sie ze "where are you from?" i "I'm from Uttkarhand" byly jednymi z niewielu zwrotow, ktore znal w jezyku angielskim,na wszystko inne potakiwal z zaduma,nawet kiedy mowilem do niego po polsku.
Kolejna postacia byl emerytowany wojskowy wracajacy do swojej wioski Bahrar. Zaczelo sie od tego,ze pozyczylem od niego dlugopis,a skonczylo sie na zaproszeniu mnie do jego domu by poznac rodzine (26 osob...) Kuszaca propozycja, ale majac bilet do Jaipuru nie odwazylem sie zostac w malej zawalonej smieciami wiosce na odludziu,gdzie kazdy patrzyl na mnie metnym wzrokiem. Jest to troche smutne,bo po byciu atakowanym bez wytchnienia przez natretnych naciagaczy ciezko tu komukolwiek zaufac. Takie zaproszenie gdziekolwiek w Europie byloby wspaniala okazja by poznac ludzi z dala od turystyki. Smutne jest tez to ze nawet poza wielkimi miastami wszedzie walaja sie smieci.
W koncu docieram do Jaipuiru gdzie ze swoim wielkim bagazem,jestem znowu obiektem nagonki. Wynajmuje pre-paid taxi i ruszam do wyszukanego wczesniej hoteliku. Rikszarz jest bardzo towarzyski,zna nawet paru Polakow (podaj ich imiona - Wojtek, Ania). Padam po podrozy. Daje sie jednak skusic po drodze na herbate, gdzie poznaje znajomych rykszarza,ktorzy proponuja mi interes z brylantami (pewne oszustwo nigdy sie nie godzic).Herbata tez po umoczeniu jezyka wydaje sie dziwna,wiec zostawiam towarzystwo i herbate i odjezdzam do hotelu. W tym momencie mialem juz na prawde dosyc Indii. Mialem wrazenie ze tu oazanie komus sympatii jest slaboscia,ktora trzeba wykorzystac.
Na pewno nie nalezy wdawac sie w rozmowy z rykszarzami,szczegolnie jesli jedzie sie z duzym bagazem. Jesli cos proponuja,to najpewniej jest to jakis przekret (zadnych odwiedzin u wojka,znajomych,herbatki,sklepow,wycieczek,zwiedzania miasta,taniego hotelu etc.) Od tego sa informacje turystyczne(przy dworcach),sklepy jesli nie znacie drogi czy w koncu ten ciezki przewodnik ktory taszczycie. Oczywiscie trzeba miec przygotowany wczesniej adres hotelu do ktorego zmierzamy i konsekwentnie domagac sie dowiezienia nas w to miejsce.
Tego dnia polozylem sie wczesnie spac. Hotelik w ktorym mieszkalem (*) byl prowadzony przez przemilego dziadka,sciany recznie malowane w tradycyjne rajasthanskie wzory. Mimo,ze nadal nie przestawilem sie na indyjski czas,rano obudzilem sie jak nowo narodzony. Bylo wczesnie,wiec postanowilem przespacerowac sie na stare miasto i tam dopiero poznalem urok Indii. Kramiki,warsztaty,kolory przypraw,warzyw,owocow i przede wszystkim ludzie tak inni od tych napotkanych w Delhi. Ludzie zyjacy swoim zyciem,ktorego styl nie zmienil sie od dziesiatkow a nawet setek lat. Postanowilem wyjac aparat by z poczatku niesmialo pytac o pozwolenie na zrobienie zdjecia. Szybko okazalo sie,ze ci ludzie byli dumni z tego ze moga zostac uwiecznieni i nie porsili o nic w zamian.odwdzieczzajac sie tylko szczerym usmiechem. Mimo wszystko zdecydowalem sie nie zostawac kolejnego dnia w Jaipurze i po obejrzeniu bardzo ciekawego obserwatorium,palacu i swiatyni wiatrow udalem sie w kolejna dluga podroz wieczornym busem do Jodhpuru.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (5)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
karla
karla - 2008-12-16 11:23
Fotka chlopcow w mundurkach rewelacyjna!
Juz nie moge sie doczekac kiedy sie spotkamy na azjatyckie ploteczki:)
 
 
totutotam
Łukasz Kopeć
zwiedził 2% świata (4 państwa)
Zasoby: 17 wpisów17 10 komentarzy10 46 zdjęć46 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
09.11.2008 - 13.12.2008