Geoblog.pl    totutotam    Podróże    Indiana    Delhiiiiiiiii!!!!!!
Zwiń mapę
2008
12
lis

Delhiiiiiiiii!!!!!!

 
Indie
Indie, Delhi
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 6131 km
 
Po 6 godzinach z hakiem, urozmaiconych rozmowa i pozytecznymi radami od pewnej Rosjanki,dotarlem do Delhi. I tu usmiechniety od ucha do ucha czekalem na bagaz do odbioru,ktory jednak nie przyjechal...i wtedy juz nie bylo usmiechu od ucha do ucha,tylko troche mniejszy bo kazalem sie jednym z kilkunastu osob w tej samej sytuacji. dzieki temu poznalem Szweda tez bez bagazu i razem pojechalismy szukac hotelu.Erik (bynajmniej nie wiking - ok 160m wzrostu i chudszy ode mnie!) na szczescie byl tu juz wiele razy wiec oprowadzil mnie po okolicy Main Bazaar. Hotel jak na standardy Indyjskie chyba ok (jak na europejskie - lepiej nie porownywac do europejskich...) ludzie do prawdy przemili. Na szczescie okazalo sie zaraz ze moj bagaz sie znalazl i dostane go wieczorem (amulety pomagaja!).
Jeszcze nie ochlonalem po pierwszym wrazeniu,jest niesamowicie,wszystko do gory nogami,brudno ale kolorowo i musze przyznac ze sie w tym bajzlu odnajduje (kto ze mna mieszkal pewnie sie nie zdziwi;)
Pora skoczyc cos przekasic. Dzis pora na kuchnie indyjska:)

[...]

Kolejny dzien w Delhi uplynal pod znakiem Guru Purv (rocznica smierci zalozyciela wyznania Sikhow) oraz uroczystosci zwiazanych z pelnia Ksiezyca. Od 5 rano fajerwerki i spiewy. Wybralem sie ryksza na zwiedzanie miasta ale szybko okazalo sie ze wiekszosc miejsc jest dzis zamknieta. Udalo sie jednak zajrzec do swiatyni Laxmi, wielkiej bogato wykonczonej i pelnej posagow bogow,zostalem takze poblogoslawiony przez mnicha,ktory zrobil mi znak na czole. Dookola Swatyni znajduje sie utrzymany w czystosci ogrod gdzie mozna sie odprezyc i zapomniec na chwile o zgielku miasta. Nastepnym miejscem byla India Gate, monumentalna brama stojaca na rozleglej plaszczyznie-pomnik pamieci poleglych indyjskich zolnierzy. Pod pomnikiem dopadla mnie wycieczka szkolna proszac bym porobil sobie z nimi zdjecia. Dla dzieciakow bylo to najwyrzniej wielkie wydarzenie bo wygladaly na przeszczesliwe. Ich nauczyciel podchodzil co prawda do robienia zdjec z wielka powaga,co chyba wydalo sie jeszcze bardziej zabawne i mile. Kolejnym punktem byly budynki Sekretariatow oraz gmach Parlamentu. Olbrzymie budowle robiace nie mniejsze wrazenie. Oczywiscie rykszarz nie omieszkal zabrac mnie "przypadkiem" do sklepu z materialami (gdzie bym pewnie sporo przeplacil) ale oczywiscie powiedzialem mu by jechal dalej.Stwierdzilem ze glowne atrakcje Delhi zostawie sobie na koniec,kiedy sie juz oswoje z tym chaosem. Wieczor wiec spedzilem na spacerze po okolicach Main Bazar i probowaniu smakolykow z ulicy - samosa,pakora (ciastka z pikantnym nadzieniem) i Jalebi (slodkie slodkosci ze smazonego syropu). Rano sie spakowalem i pojechalem metrem na dworzec autobusowy (kolejowy byl zapchany ludzmi,kolejki godzinne..nie bylem na to jeszcze gotowy) gdzie bez kolejki dostalem sie na autokar do Jaipuru...jako jedyny bialy.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (2)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
Katia
Katia - 2008-11-13 10:20
(kto ze mna mieszkal pewnie sie nie zdziwi;)

Nie dziwię się, czujesz się tam z pewnością jak u siebie. :)
 
adamo
adamo - 2008-11-16 21:24
Łukasz, musisz dużo pić (alko) żeby żadnej bakterii nie złapać ;)
 
 
totutotam
Łukasz Kopeć
zwiedził 2% świata (4 państwa)
Zasoby: 17 wpisów17 10 komentarzy10 46 zdjęć46 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
09.11.2008 - 13.12.2008